ZDROWE ŻYCIE

DETOKS OLEJOWY – OCZYSZCZANIE CZ.2

napisane przez: Karolina Wrzesień 10, 2018 0 komentarzy

 

Odkryłam to w zeszłym roku, ale nie mogłam się jakoś przemóc, żeby zacząć stosować tę metodę oczyszczania od razu – a bo to czasu nie mam, a bo to niewygodne, a bo to trzeba pamiętać i tak dalej i tak dalej… znacie to chyba. Zbliżał się Nowy Rok, więc jak to zwykle bywa, ludzie stawiają sobie różne nowe cele właśnie na początku roku, nowe postanowienia wypełniają kalendarz, więc nie mogłam być gorsza. Postanowiłam, że w końcu zacznę płukać usta olejem, choć wydawało mi się to śmieszne i właściwie nie wyobrażałam sobie, jak to może oczyścić organizm, jednak spróbowałam. Żeby szybciej widzieć efekty zaczęłam już dzień przed Sylwestrem 😉

Płukanie ust olejem (albo, jak niektórzy nazywają tę metodę – ssanie oleju) to bardzo stary sposób detoksu organizmu. Poznałam go słuchając wykładów Barbary Kazany – farmaceutki (nieczynnej zawodowo), która od wielu lat stosuje z powodzeniem tę metodę u siebie i swojej rodziny. Ponieważ Kazana bardzo ogólnie o tym mówi, ja postanowiłam zgłębić temat i dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego zbawiennego cuda.

Płukanie ust olejem jest jednym z elementów systemu Ajurwedy, czyli wiedzy o życiu (o tym innym razem), który daje nam zdrowie, wzrost energii i oczyszczenie, bo jest bardzo silną detoksykacją. Dlaczego tak się dzieje?

Nasz jama ustna jest siedliskiem ogromnej ilości bakterii, grzybów i wirusów, które staramy się usunąć podczas szczotkowania zębów każdego ranka. Jednak standardowe mycie zębów dezynfekuje naszą jamę ustną tylko w 10% – to bardzo mało!!! Wszystkie „intruzy” znajdujące się w jamie ustnej są przyczyną większości chorób narządów wewnętrznych, z czego niewiele osób zdaje sobie sprawę. Słyszeliście na pewno stwierdzenie, że choroby zaczynają się od zębów. I rzeczywiście coś w tym jest, aczkolwiek nie chodzi o same zęby, ale o bakterie, grzyby i wirusy, które na tych zębach bytują.

Wyobraźcie sobie, że teksty medyczne sprzed 2000 lat już mówiły o mocy oleju, która wyłania się podczas płukania nim ust. Okazuje się, że olej nie tylko dezynfekuje jamę ustną z wszechobecnych „intruzów”, ale także detoksykuje cały nasz organizm.  Zapytacie: JAK TO MOŻLIWE???

Nasza jama ustna jest bardzo ukrwiona, znajduje się tu bardzo wiele naczyń krwionośnych, wystarczy, że spojrzymy pod język, aby je zobaczyć. Do tego układ chłonny i limfa. To wszystko sprawia, że olej krążąc po całej jamie ustnej pochłania wszystkie toksyny, a tym samym oczyszcza nasz organizm. Olej łączy się ze śliną, aktywując enzymy odpowiedzialne za pochłanianie toksyn z krwi.

JAK PŁUCZEMY USTA???

Wystarczy raz dziennie, rano, po przebudzeniu, kiedy czujemy przysłowiowego „kapcia” w gębie, wziąć do buzi łyżkę oleju i zacząć tłoczyć go językiem wypychając przed zęby i z powrotem. Robimy to przez minimum 15 minut. W tym czasie robię inne rzeczy z porannej toalety i nie mam wtedy wrażenia, że tracę czas. Następnie wypluwamy to do ubikacji, płuczemy usta wodą, do której dodajemy trochę trzyprocentowej wody utlenionej, wypluwamy i szczotkujemy zęby pastą – oczywiście bez fluoru!!! Jedną z ważniejszych wskazówek dotyczących płukania ust olejem, jest to, że pod żadnym pozorem NIE MOŻEMY TEGO POŁYKAĆ!!! Musimy wszystko wypluć do muszli. Dlaczego do muszli, bo olej ma to do siebie, że gęstnieje i po kilku dniach spłukiwania do zlewu, ten zlew może nam się zatkać. Zaobserwujcie, jaki kolor będzie miał olej, gdy będziecie go wypluwać…., dlatego właśnie taki, bo zgromadził w sobie mnóstwo wszystkich niechcianych patałachów z naszych ust.

JAKIEGO OLEJU ŻYWAMY???

Ja idąc za radą Barbary Kazany, używam oleju słonecznikowego BARTEK. Jednak używałam też oliwy z oliwek i oleju kokosowego. Można też wypróbować  ssanie oleju sezamowego, czy lnianego.

CO NAM DAJE SSANIE OLEJU???

Nie będę oryginalna, jeśli napiszę, że mnóstwo rzeczy, przede wszystkim takich, dzięki którym jesteśmy w stanie zadbać o stan naszego zdrowia w danej chwili i na lata świetlne do przodu. Wymienię je dla Was w punktach, żebyście zapamiętali je na długo:

– walczy z przeziębieniem – powoduje, że już nabyte przeziębienie, albo inna infekcja wirusowa odejdzie od nas bardzo szybko. Przy katarze ciężko jest płukać usta z zatkanym nosem, ale ja obecnie przekonuję się na moim synu, że nie jest to niemożliwe (oczywiście jest wielki bunt, żeby nie było ;). Będzie to przydatne dla tych, którzy nie płuczą regularnie.

– zapobiega chorobom wirusowym i bakteryjnym – czysta jama ustna, to praktycznie brak infekcji. Płucząc regularnie usta olejem pozbywamy się codziennych toksyn, które gromadzą się w naszym organizmie.

– dobre samopoczucie – juz po 2-3 tygodniach stosowania odczujecie, jak wiele macie wigoru i jak Wam się znowu „chce” 😉

– zdrowszy wygląd skóry – oczyszczony  organizm w pierwszej kolejności widzimy na naszej skórze;

– bielsze zęby, to coś, co zauważyła cała moja rodzina i to już po tygodniu stosowania;

– oczyszczenie zatok – żaden antybiotyk nie oczyści Wam zatok w tak spektakularny sposób. Wszystko schodzi nosem, więc nie zdziwcie się, jak przez pierwsze tygodnie z nosa będzie Wam leciała cała armia gluciaków;

– świeższy oddech i eliminacja krwawienia dziąseł, to kolejny argument przemawiający za płukaniem ust olejem;

– A TERAZ NAJWAŻNIEJSZY!!!! SPADEK WAGI!!!! Dlaczego przy płukaniu ust olejem możemy zrzucić kilka kilogramów??? Bo zmieniają nam się kubki smakowe i uwierzcie mi, odczułam to na własnej skórze. Moje kubki smakowe odrzuciły słodycze!!! Olej sprawił, że nie miałam już na nie tak wielkiej ochoty, a jak próbowałam jakiegoś przemysłowego batona, to nie miałam ochoty go jeść. To było niesamowite, bo ja raczej byłam słodyczowym pochłaniaczem. Ostatni raz zrezygnowałam ze słodyczy, jak byłam na diecie AIP, ale wtedy było to celowe i zamierzone. W przypadku płukania ust olejem, po prostu mnie od nich odrzuciło.

Jeszcze jedno, co zwróciło moją uwagę. Pisałam ostatnio na Facebooku i Instagramie, że przeciwciała mojej Karmazynki znacząco spadły i od 5 lat osiągnęły najniższy poziom. Przeanalizowałam ostatnie miesiące i co Wam powiem…. od końcówki lipca, Karmazynka płucze usta regularnie codziennie, bardzo tego pilnuję (wyjątkiem była 3-dniowa wizyta we Wrocławiu), poza tym odstawiliśmy sterydy, czyli tak naprawdę chemiczne tabletki. Metotreksatu (chemia, stosowana w reumatologii, ale także w leczeniu nowotworów) nie bierze od 2 lat. W tym momencie czuje się rewelacyjnie, a ze względu na wakacje diety raczej nie trzymamy restrykcyjnie (odżywiamy się zdrowo, ale pozwalamy sobie teżna lody z Żabki ;). Ja oczywiście nie mam dowodów na to, że to akurat płukanie ust przyniosło tak znaczący spadek przeciwciał, co jednocześnie świadczy o tym, że stan zapalny się wyciszył, ale widzę znaczną poprawę akurat w tym momencie, monitorując  jej stan zdrowia cały czas. Jest to dla mnie wielki sukces, ale zarazem zagadka, którą bardzo chciałabym rozwiązać, choć na chwilę obecną mój budżet nie ma milionów na prowadzenie badań. Hihihi, może kiedyś…

Metoda płukania ust olejem jest praktycznie darmowa, bo jedyny koszt jaki ponosimy, to zakup butelki oleju za 3-4 zł, do tego 15 minut  przy porannej toalecie i zdrowie gotowe 🙂

Wierzyć??? Nie wierzyć???

WARTO SPRÓBOWAĆ!!!

Znam już takich, którzy próbują, może się odezwą i opiszą swoje doświadczenia.

Jeśli uważasz, że ten tekst zasługuje na dotarcie do większej rzeszy, udostępnij go i podziel się z innymi. Nie bądź samolubem 😉

Jeśli jeszcze nie wiesz, to jestem również na Facebooku TUTAJ – będzie mi niezmiernie miło, jak polubisz mój Funpage, a także na Instagramie i również fantastycznie się poczuję, jeżeli zaczniesz mnie obserwować 🙂

 

Może Cię też zainteresować:

Zostaw komentarz