PODRÓŻE

Europejska Floryda – miejsce które przypomniało mi o USA

napisane przez: Karolina Październik 29, 2018 0 komentarzy

Półtora roku temu zakochałam się w Chorwacji, wcześniej w Lazurowym Wybrzeżu, pół roku temu zachwyciła mnie grecka wyspa, a teraz moje serce pozostało w Andaluzji i bije bardzo szybko, bo chce tam wrócić:)

Do Andaluzji pojechałam z zorganizowaną wycieczką na 6 dni, ale co ważniejsze był to babski wypad, na który zabrałam Karmazynkę. Karmazynka od kilku lat uczy się hiszpańskiego, w świetnej hiszpańskiej szkole, którą prowadzą rodowici Hiszpanie, wiec jak tylko moje dziecko dowiedziało się o planowanej podróży, a o Andaluzji od swoich nauczycieli słyszała wiele, nie omieszkała wprosić się do mojej walizki 😉 Matka, z uwagi na fakt, że ma ogromną słabość do swoich dzieci, a z racji choroby i pewnych ograniczeń, to starsze rozpieszcza czasem za bardzo, postanowiła zapakować ja i wziąć w świat.

Tak oto wylądowałyśmy na przepięknym południowym wybrzeżu Hiszpanii 🙂

Przywitało nas słońce, które już kolejnego dnia ukryło się na następne 5 dni, wyszło znów, kiedy miało nas pożegnać przed odlotem. No cóż – taki los. Podobno Andaluzja jest regionem, w którym jest 340 słonecznych dni, a my akurat trafiliśmy na jedne z tych dwudziestu bez słońca, ale przecież nie można mieć wszystkiego…

Zamieszkaliśmy w malowniczej turystycznej miejscowości – Benalmadenie, w średniej klasy Hotelu Flatotel (średniej, bo ani razu na śniadanie nie dali hiszpańskich churosów 🙁 ale za to wino do kolacji poprawiało humor). Oczywiście standardowo widok na morze i góry, co u mnie już podnosi tętno i wywołuje takie wielkie ACH….. Powietrze czyste, suche i spało się tak głęboko, że ciężko było się dobudzić.

Z racji tego, że wyjazd był zorganizowany, raczej starałyśmy trzymać się planu , żeby jak najwięcej zobaczyć. Kolejnego dnia po przyjeździe już byliśmy na Gibraltarze obserwując fantastyczne małpy na wolności,  odwiedzając jaskinię, robiąc zakupy w strefie bezcłowej i podziwiając najniebezpieczniejsze lotnisko na świecie. To co prawda już nie terytorium Hiszpanii, ale grzechem byłoby nie zajechać w odwiedziny do brytyjskiego terytorium zamorskiego i nie sfotografować się z małpą 😉

W trzeci dzień wyszło słońce i zwiedzaliśmy zabytki zapierające dech w piersiach. Byliśmy w stolicy Andaluzji – Sewilli, niestety jednodniowa wycieczka na tak piękne i duże miasto, to zbyt krótka wyprawa, ale jest też plus tej sytuacji – wiem, że tam wrócę zobaczyć więcej…

Zwiedzanie Malagi i Benalmadeny to kolejne punkty wycieczki, jednak one zasługują na indywidualny wpis na moim blogu, z racji tego, że bogactwo architektury, roślinność i widoki zrobiły na mnie ogromne wrażenie.

Wiecie dlaczego tytuł tego wpisu nie jest iście andaluzyjski i mówi o EUROPEJSKIEJ FLORYDZIE???

Kilkanaście lat temu dane mi było być w USA i spędzić kilka cudownych miesięcy na Florydzie. Będąc w Andaluzji, pierwszy raz miałam wrażenie, że powróciłam na Florydę. Bogactwo roślinności, zadbane i czyste miasta, słońce, piękne plaże – to wszystko przypominało mi moją amerykańską przygodę. Choć słońca było jak na lekarstwo, to temperatura w Andaluzji jest odpowiednia – cały czas 23 stopnie i podobno w ciągu roku nie spada poniżej 18 🙂 Niebawem więc zawitam tam ponownie, bo do zwiedzenia pozostało jeszcze 3/4 tego regionu.

Jeśli uważasz, że ten tekst zasługuje na dotarcie do większej rzeszy, udostępnij go i podziel się z innymi. Nie bądź samolubem 😉

Jeśli jeszcze nie wiesz, to jestem również na Facebooku TUTAJ – będzie mi niezmiernie miło, jak polubisz mój Funpage

Może Cię też zainteresować:

Zostaw komentarz