Dlaczego zdecydowałam się na protokół autoimmunologiczny i jestem z tego powodu najszczęśliwszą mamą na świecie?

Karmazynka od trzech lat całkiem nieźle się trzyma. Miała dobrze ustawione leczenie i tylko czasami dopadały ją dolegliwości stawowe i złe samopoczucie. Dosyć często jednak męczyły ją mocne bóle głowy. Dwa i pół roku na sterydach (Encorton), w małej dawce, bo tylko 5 mg co drugi dzień, ale jednak…. Każdorazowa próba odstawienia leków kończyła się bólem, sztywnością i leżeniem. Nasz doktor postanowił włączyć Metotrexat i tym sposobem zejść w końcu z Encortonu. Posłuchałam i tak zrobiłam. Po trzech miesiącach stosowania Metotrexatu, zrobiliśmy szczegółowe badania i okazało się, że wszystkie podstawowe są w porządku. Jednak przeciwciała przeciwjądrowe ANA poszybowały ostro w górę od ostatniego razu i wynoszą 20.480 (ostatni wynik sprzed roku to 1280), a Zuzi samopoczucie jest przy tym bardzo dobre. Na podstawie tego wyniku lekarz zdecydował o ponownym włączeniu Encortonu…..

Tu już się nie posłuchałam. W zamian za to udałam się do dietetyka klinicznego, żeby spróbować wyciszyć chorobę dietą.

Bardzo skrupulatny wywiad, przykłady i wskazówki sprawiły, że od połowy maja jesteśmy na diecie AIP.  JESTEŚMY OBIE!!! Na początku zdecydowałam, że będę dotrzymywała Karmazynce towarzystwa, bo nie chcę, żeby była osamotniona w niejedzeniu słodyczy. Będąc na drugiej wizycie powiedziałam pani dietetyk o swoich problemach z tarczycą, mi również zasugerowała przejście na protokół. Nie miałam żadnych wątpliwości.

Z dnia na dzień odstawiłyśmy z Karmazynką gluten, nabiał, wszystkie rośliny strączkowe, zboża, kasze, ryż, orzechy no i oczywiście cały cukier. Został nam tylko ten naturalny z owoców, warzywa i mięso oraz ryby.  Cała moja rodzina to słodyczowo – mięsne potwory, więc cieszyłam się, że chociaż to drugie zostało. Pierwsze dwa dni były spoko, trzeciego już było ciężko, czwartego dnia zauważyłam, że coraz lepiej się czuję i coś dziwnego dzieje się z moją twarzą, bo w końcu nie jestem opuchnięta (o mojej przemianie cielesnej pisałam tutaj). Do tej pory potrzebowałam 8-10 godzin snu, żeby w miarę funkcjonować, teraz wystarczy mi 6.

Jednak największą radość przynosi mi dobre samopoczucie mojego dziecka. Przestała w ogóle narzekać na ból głowy, ma dużo więcej siły i chęci do poruszania się. Rozpiera ją energia 🙂 i dużo ładniej wygląda. Zniknęły podkrążone oczy i rumień na twarzy.

Jeszcze wspomnę o tym, jak pyszne rzeczy zjadamy w ogóle nie odczuwając ograniczeń. Oczywiście są dni, kiedy chce mi się napić kawy, ale wystarczy mi jej powąchanie i silna wola, żeby jej nie tknąć. Był też dzień z ogromną chęcią na słodycze i na chleb.  Przetrwałam jednak i jestem happy.

Po miesięcznej diecie zrobiłam Karmazynce podstawowe badania, żeby sprawdzić, czy ogólnie wszystko jest ok. Wyszło w porządku. Sobie natomiast sprawdziłam TSH, FT3 i FT4. Uśmiech od ucha do ucha, bo TSH i FT4 poprawiły się i teraz  wyniki nie wskazują choroby tarczycy. Za miesiąc czeka nas obie badanie poziomu przeciwciał i kontrolna wizyta u lekarzy oraz dietetyka. Zobaczymy co się zadzieje 🙂 Nie mogę się doczekać.

Przyznać się lekarzowi, że nie wzięłam ani jednej tabletki???

autoimunologiapaleodieta-AIP