ZDROWE ŻYCIE

Karmazynowy Czyścioch, czyli podsumowanie oczyszczania

napisane przez: Karolina Październik 7, 2018 0 komentarzy

To będzie ostatni, jak na razie wpis dotyczący codziennego oczyszczania organizmu. Z racji tego, że pytacie, co dokładnie robię codziennie, aby dbać o „czystość” w swoim ciele, postanowiłam Wam to zebrać w jedną całość. I tak oto:

  1. Otwieram oczy i jeszcze będąc w łóżku, pomiędzy pierwszą a drugą drzemką w budziku, przeciągam się w każdym możliwym kierunku. To sprawia, że mój narażony na ból kręgosłup (wywinęłam orła przez kierownicę roweru i zrobiłam ślizg ze schodów w nowych bucikach 😉 jest w miarę przygotowany do codziennej harówki. Niezbyt dużo się ruszam w ciągu dnia (i codziennie powtarzam sobie, że to się zmieni), więc takie rozciąganie naprawdę pomaga w utrzymaniu dobrej sylwetki przez cały dzień.
  2. płuczę usta olejem (pisałam o tym tutaj) przez 15 minut, a w tym czasie wykonuję inne czynności które są niezbędne po wysunięciu nochala spod kołdry, na przykład idę z psem, ale wtedy nie ma mowy, żebym odpowiedział „dzień dobry” sąsiadom 😉 Po płukaniu jeszcze woda utleniona i mycie zębów pastą bez fluoru.
  3. szklaneczka zakwasu z buraków – nie piję go codziennie, bo czasami po prosu mi go zabraknie i muszę nastawić nowy, żeby za 5 dni znów wrócić do tego rytuału.
  4. pół godziny po zakwasie piję szklankę wody z solą, albo też biorę dwie szczypty soli do ust, żeby mogła się rozpuścić i wypijam szklankę lub dwie wody szungitowej (o niej pisałam tutaj), po pół godzinie od wypicia mogę zjeść śniadanie.
  5. do jednego z trzech posiłków w ciągu łykam zestaw witamin, które sobie dobrałam ze względu na moje niedobory lub też konieczność ich zażywania. O tym, jakie to suplementy, napiszę już niedługo, ale powiem Wam tylko, że koniecznym jest łykanie codziennie Witaminy d3, K2mk7, B, kwasów Omega.

Ostatnimi czasy (od 2 tygodni) jem wszystko, pochłaniam duże ilości pszenicy (kanapki, placuszki, pączki, pizza i piwo) i jem też nabiał, bo chciałam sprawdzić, jak zachowa się moja tarczyca i czy odbije się to na moim samopoczuciu przy tak zastosowanym oczyszczaniu i dobrej suplementacji. Na chwilę obecną powiem Wam szczerze, że oprócz dolegliwości żołądkowych, które prawdopodobnie spowodowane są nietolerancją nabiału i jednak jeszcze zbyt słabym zakwaszeniem żołądka, nie odczuwam żadnych innych dolegliwości. No chyba, że wieczorem mąż namówi mnie na jedno piwo więcej, to na drugi dzień jakaś taka spuchnięta i ociężała się budzę ;). Nie zauważyłam również, żebym przytyła, co wcześniej, zanim zaczęłam stosować oczyszczające rytuały, zdarzało się zawsze, gdy pozwoliłam sobie na pszeniczne i nabiałowe grzechy.

Nie myślcie sobie, że już na zawsze zmieniłam moje nawyki żywieniowe, po prostu przygotowuję się do zimy, jak niedźwiadek  hihihi. Niedługo czeka mnie głodówka i kolejne eksperymenty dietetyczne na moim organizmie. Jak zwykle – bądźcie czujni 🙂

Może Cię też zainteresować:

Zostaw komentarz