LIFESTYLE

Wczasy i dieta – dam radę!!!

napisane przez: Karolina Lipiec 7, 2016 0 komentarzy

Od ponad miesiąca dieta AIP w wykonaniu moim i mojego dziecka funkcjonuje cudownie. Ogromne zaopatrzenie, kupa wydanej kasy: platany, tao jamy, topinambur, mleko kokosowe, nic zanieczyszczonego glutenem.

Pierwszy przystanek: Wrocław, moja ulubiona śniadaniarnia Cental Caffe. Małż z synem zamawiają moje ulubione niegdyś pancakes, Karmazynka płacze, że ona też chce. Ulegam. Mówię sobie: „tylko jeden raz”. Ja twardo jem sałatkę przygotowaną wcześniej samodzielnie. Obiad, kolacja przygotowane zdrowo.

dietowo

Kolejny przystanek w Czechach, tam mnóstwo knajpek z bezlepkowym  (bezglutenowym) żarełkiem. Juppiiii!!!!

We Francji pyszne francuskie bułeczki i bagietki podane na pyszne francuskie śniadanie, mówiły do mnie ludzkim głosem: „zjedz nas, no weź, chociaż kawałek, w Polandzie takich nie zaznasz”. A ja twardo im odpowiadałam: „nie zjem Was!!!!”.

Dotarliśmy do Hiszpanii, a tam w naszym hotelu, bufet z różnościami, ogromy wybór warzyw, owoców  i nawet bezglutenowe, bezcukrowe i bezmleczne  jedzonko. No siódme niebo. Pierwszy dzień, super, drugi też ok. Idziemy na lody, tam pani nakłada nam sorbety do kubeczka, łyżką, którą wcześniej nakładała mleczne lody Karmazynowi. Proszę ją, żeby jednak chociaż wypłukała tę łyżkę. Patrzy się na mnie, jak na debila. Trudno, myślę, niech się gapi. Idziemy, a tam kanapki z moją ulubioną szynką serrano przygotowywane na świeżo. Odchodzę i obchodzę się smakiem. Palea z szyldu do mnie mówi, pizza tak samo. Cholera jasna!!! Wszyscy naokoło zajadają się pysznymi regionalnymi potrawami, a ja męczę się patrząc na to wszystko i do tego moje dziecko jest niezadowolone, bo non stop czegoś jej zabraniam, a ona milonem pytań: „mamo, a mogę bułkę?”, „mamo, a mogę lizaka?”, „mamo, a mogę bananowego loda?”, „mamo, a mogę…..?”, doprowadza mnie do szaleństwa. Co to za wakacje??? Non stop w stresie.

euro-triplubię-jeśćżarełkoeuropa

Upadłam!!! Z moim zamiłowaniem do południowego jedzenia, nie chcąc dłużej liczyć gramów, po prostu sobie pofolgowałam. Mój obkurczony żołądek nie dawał wrzucać sobie takich ilości, jak potrafiłam do tej pory, więc porcje wszystkiego były dość małe, ale jednak z każdym dniem rosły.

75

Mój wniosek z tego taki: jeśli chcesz rozpocząć tak restrykcyjną dietę, jak protokół autoimmunologiczny, wybierz termin, w którym nic nie zakłóci Ci jego ciągłości. Poza tym, nawet trzymając się zaleceń diety, a nieznając języka i nie mogąc sprawdzić na etykiecie, czy dany produkt zawiera gluten, jajko, czy inne niedozwolone substancje, nie jesteś w stanie kontrolować tego, co jesz. Jeśli wybierasz jedzenie hotelowe, czy inne przygotowywane na mieście, nigdy nie wiesz, co w nim jest. Ja się cieszę, że protokół rozpoczęłam przed wyjazdem, bo wyjeżdżając czułam się dobrze, a świadomość tego, co jem pozostała w mojej głowie i nawet jeżeli z Karmazynką nie trzymałyśmy diety, to wybierałyśmy potrawy bardziej rozsądnie i z większą rozwagą. Pozwoliłam sobie na więcej i się cieszę, bo nie wiem, jak zniosłabym do końca tę niemoc zjedzenia włoskich, hiszpańskich, czy innych południowych przysmaków.

Jednak nie dałam rady, teraz się podnoszę i jadę dalej. Najważniejsze dla mnie jest to, że zastosowana wcześniej dieta pozwoliła nam przez cały wyjazd czuć się dobrze. Powrót do Polski i znów AIP do końca wakacji, a potem badania i dalsze zalecenia dietetyczne. Oby do przodu.

wczasy-bez-dietyanty-AIPanty-dietadieta

Może Cię też zainteresować:

Zostaw komentarz