LIFESTYLE

Jak spieprzyć swoje życie w 2 lata??? Ja Ci powiem – to proste.

napisane przez: Karolina Sierpień 7, 2018 0 komentarzy

Ach… Jak tu dobrze… Jak ja tęskniłam za napisaniem choć jednego, choć krótkiego posta w moim starym pamiętniku. Kamień z serca, bo w końcu to nastąpiło. W końcu miałam chwilę dla siebie i stojąc przy desce do prasowania (bo chłodniejszy dzień nadszedł i można zaległości nadrobić) wpadłam na genialny w swej prostocie pomysł „coś napiszę” i od razu uśmiech pojawił się na mej twarzy.

Tylko o czym tu napisać… zaraz tysiąc pomysłów naszło do mojej łepetyny i tak pojawiła się pierwsza od prawie roku myśl… chcę wrócić do pisania mojego pamiętnika, który ponad 2 lata temu powstał z zamysłem dzielenia się pomysłami, nowinkami i troskami związanymi z naszymi (czytaj naszej rodziny) podróżami, radzeniem sobie z chorobami, wprowadzaniem nowego zdrowego trybu życia i ciągłymi zmianami. Tak było przez kilka miesięcy, potem STOP, wielkie STOP!!! I pustka, nicość. Czasem ktoś się odezwał i napisał: „Karmazynowa, a dlaczego nic nie piszesz???”

Bo Karmazynowa wyznaczyła sobie dwa poważne, długofalowe cele, do których osiągnięcia potrzebna jej była praca – taka zwykła normalna praca na etacie, z niewolniczą umową na stałe, z godzinami jej wykonywania od 7 do 15 i z podporządkowaniem się SYSTEMOWI. W ten sposób Karmazynowa wróciła na etat i ….. utraciła połowę ze swoich ostatnich 2 lat życia.  Ta która zawsze uważała, że praca jest tylko dodatkiem do życia, rzuciła się w ośmiogodzinny codzienny wir roboty, która do niczego kompletnie nie prowadziła. Jedyne, co dawała to regularne miesięczne zasilenie konta, które niestety CHOLERA JASNA jest tak potrzebne do codziennej egzystencji.

Karmazynowa bardzo szybko osiągnęła  założone cele i właściwie mogłaby już przystopować, ale co tam…. przecież Karmazynowa, jak ma za mało na głowie, to chora jest z nudów i jeszcze mogłoby się to zakończyć jakąś niespodziewaną chorobą psychiczną, więc  pracuje cały czas i więcej i więcej, bo przecież jest jeszcze w miarę młoda i ma siłę i da radę. Choroba Karmazynowej w ryzach, choroba Karamzynki w jeszcze lepszych ryzach. JUPIIIII!!!, SUUUUPER!!!! TAK TRZYMAJ!!!!

No nie wytrzymała. KLOPS!!!

Ryj spuchnięty, serce kołacze, kostek u stóp nie widać, żre wszystko, brzuch boli i odstaje, głowa zaczyna ćmić, oczy podkrążone, niewyspana, wiecznie zmęczona. Najlepsze co zjada w ciągu dnia, to obiadki w pracy za 12 ziko. Ciekawe, co tam dobrego w nie wkładają, że tak smakują??? Mąka pszenna , ulepszacze, utleniacze i inne acze, glutaminian, kukurydza i jajka od nieszczęśliwych kurek. W domku wieczorem zimny browarek z mężusiem na balkonie, bo przecież człowiek tyle haruje, to nawodnić się potrzeba. Kaplica – Karmazynowa idzie po skierowanie do lekarza, robi wyniki – a tam TSH najgorsze w historii. O maj gad, co tu robić – no usiąść i płakać :(, ale to nie w moim stylu. Hormon zwiększony i dieta koniecznie.  Po dwóch tygodniach Karmazynowa zaczyna się lepiej czuć. HUURRRAAA!!! Ale jednak praca, dzieci, zajęcia popołudniowe, ciągły bieg nie pozwalają długo utrzymać dobrego samopoczucia.

Wtem Karmazynowa dochodzi do wniosku: PRACA  na etacie ZABIJA CZŁOWIEKA, nie pozwala mu normalnie funkcjonować, normalnie się odżywiać, regularnie ćwiczyć i spożywać posiłków, zabiera mu cenną ponad połowę życia, zabiera mu możliwość spędzenia czasu z rodziną, dziećmi, przyjaciółmi, korzystania ze słońca w południe, albo wtedy, gdy ma się na to ochotę.  Ludzik taki wpada w system, z którego wydostać się jest ogromnie ciężko, staje się niewolnikiem na swoje własne życzenie.  A życie mamy tylko jedno…, a w pracy spędzasz przeważnie 1/3 całego Twojego dnia. Gdy pracę się lubi, to już jest plus, ale gdy jest ona koniecznością, to mamy problem.

W  ten oto sposób uciekło mi prawie 2 lata życia – uciekło przez palce i spowodowało spustoszenie w moim organizmie.  Tego czasu już nie cofnę, ale mogę spróbować trochę naprawić każdy dzień  i przeorganizować swoje życie, w ten sposób, żeby zachować w nim harmonię. Czy mi się uda? To się okaże…

Teraz pełna energii i optymizmu odpoczywam, nabieram sił i myślę…, ciągle myślę, a pomysłów mnóstwo. Zostanę tu dłużej 🙂

P.S. Karmazynka  do mamy: ja nigdy nie będę chodzić do roboty, tak jak Ty, czy tata.

Mama: a z czego będziesz żyła?

Karmazynka: będę malować obrazy. 🙂 🙂 🙂

Cudowne beztroskie życie dziecka

Uśmiecham się do Was promiennie i przesyłam mnóstwo pozytywnej energii, bo pogoda na to pozwala, bo są wakacje, bo jest fajnie i cudownie. Buziaki i do następnego wpisu 🙂

Może Cię też zainteresować:

Zostaw komentarz