LIFESTYLE

Bezinteresowna pomoc – naucz tego swoje dziecko.

napisane przez: Karolina Czerwiec 20, 2017 0 komentarzy

Od najmłodszych lat próbowałam uświadomić dzieciom, że nie można nikomu robić krzywdy, a jak ktoś potrzebuje pomocy, to trzeba mu ją okazać. Tylko, jak do tej pory, nigdy nie było ku temu okazji, przynajmniej takiej, w której dziecko samo załapałoby, że pomoc jest potrzebna. To my dorośli zawsze podpowiadamy: zbieranie nakrętek, groszaków, noszenie karmy, koców  i odwiedzanie porzuconych zwierząt i tym podobne rzeczy.

pomocOdkąd Karmazynka rozpoczęła naukę w II klasie, zaczęła dostawać kieszonkowe. Od razu powiedziałam jej, że 10 % z tego, co dostaje powinno trafić do oddzielnej  skarbonki, nazwanej „DLA POTRZEBUJĄCYCH”. Córcia była bardzo zdziwiona, „…ale po co?”, pytała, więc zaczęłam używać wszystkich swoich argumentów na to, dlaczego warto takie pieniądze odkładać i dla kogo mogą się przydać, po czym usłyszałam: „… ej, przecież ja też jestem chora i nikt mi nie daje żadnych pieniędzy”, więc znowu tłumaczenia, argumenty, porównania i skończyło się w końcu na tym, że skarbonka powstała, a co tydzień wrzucane jest do niej 10 % kieszonkowego 🙂 Karmazynce pomysł odkładania tak się spodobał, że nawet częścią  pieniędzy zebranych z komunijnych prezentów zdecydowała się w zasilić skarbonkę.

pomoc-2Ostatnio bardziej zaangażowałam się w akcje pomocy dwóm Maluchom. Obie dotyczyły zbiórki pieniędzy na kosztowne leczenie za granicą. Mówiłam o tym głośno i namawiałam znajomych do wpłacania, choćby złotówki. Jednym z tych Malców był Emilek, którego Rodzice prosili o pomoc w zebraniu 7 milionów złotych na operację ratującą życie. Ostatniego dnia zbiórki brakowało około miliona złotych. Mobilizacja różnych osób – znanych i nieznanych, bliskich i dalekich – okazała się niesamowita. W ciągu zaledwie 9 godzin zebrano dla chłopca brakujący milion. Tego wieczoru, kiedy obserwowałam akcję i mocno trzymałam kciuki za jej powodzenie, przyszła do mnie Karmazynka i spytała co robię. Opowiedziałam jej o całej sytuacji i chorobie tego chłopca. Włączyłam filmiki, na których, rodzice i lekarze charakteryzują chorobę Emilka i powiedziałam, jakiej kwoty brakuje. Powiedziałam też, że z tatą wpłaciliśmy trochę pieniążków dla niego i że wszystko wskazuje na to, że się uda. Zobaczyła w oczach mojego dziecka łzy. Na początku się nie odzywała, a potem powiedziała: „mamo, a patrzyłaś tam u mnie? Ile ja mogę mu wpłacić? Wpłaćmy mu więcej, bo przecież on musi je mieć!” Pobiegła po skarbonkę, policzyła pieniążki i sama zdecydowała, ile chce przekazać Emilkowi.

To był pierwszy raz, kiedy Karmazynka sama pomyślała, zauważyła powagę sytuacji, wyciągnęła wnioski i zdecydowała co zrobić. Byłam ogromnie dumna z mojego dziecka, ale też z samej siebie, z tego, że moje starania nie poszły na marne. Ucz dziecko dobrych uczynków, to z pewnością zapłaci Ci podwójnie. Dobro zawsze powraca!!!

Może Cię też zainteresować:

Zostaw komentarz