ROZWÓJ I FINANSE

Zapisz dziecko na……, jak nie dać się zwariować wybierając dodatkowe zajęcia.

napisane przez: Karolina Wrzesień 7, 2016 1 komentarz

Pozostając w tematyce zajęć szkolnych i poza szkolnych, które, jak pisałam tutaj, są w obecnych czasach koniecznością, za którą musimy płacić, zastanowię się, jak wybrać dla dziecka odpowiednie zajęcia pozalekcyjne żeby nikt nie zwariował i nie ucierpiał.

Wrzesień jest miesiącem wyborów, nie tylko dla dzieci, ale również ich rodziców. Choć jest dopiero początek tego letnio-jesiennego miesiąca, ja już kilka razy słyszałam: „gdzie zapisałaś dzieci?” „na jakie zajęcia będą chodzić?”, „czym się interesują?”. Pomyślałam sobie, że to jakieś sztuczne wywieranie ciśnienia na rodzicach i być może chęć pokazania światu, jakie to moje dziecko jest zdolne i chodzi na milion zajęć. Tylko, czy te milion zajęć jest mu tak naprawdę potrzebne?

Jesteś rodzicem, obserwujesz swoje dziecko i masz tę intuicję, która pozwala Ci zobaczyć,  do czego ono ma „pociąg”. Być może lubi rysować, a może lubi pływać, albo grać na gitarze. A co jeśli zauważyłeś, że ciągle ślęczy z nosem przed telewizorem albo komputerem?

Jeżeli zauważyłeś to ostatnie, to wskazówka dla Ciebie, że dziecko się nudzi – trzeba zorganizować mu czas w sposób, który być może sam jest w stanie wskazać po dłuższej rozmowie. Jeśli natomiast nic go nie interesuje, to czas spróbować czegokolwiek, oby tylko oderwać jego nos od kompa – choć na chwilę. Ja jako mama, starałabym się rozwinąć jego zainteresowania, o których być może on jeszcze nie wie.

Jestem zwolenniczką pokazywania dzieciom różnych rzeczy, pozwalania im próbować wszystkiego, oby tylko było w miarę dostosowane do ich możliwości. Sama też wiem, że takie próbowanie może w przyszłości rozwinąć ich pasję i uczynić z nich zwycięzców, o których wspominałam w tym wpisie.

Są dwie podstawowe zasady, którymi kieruję się podczas wybierania zajęć dodatkowych dla moich ASÓW:

  1. Dziecko musi się ruszać.
  2. Dziecko powinno poznawać języki obce.

Ruch to podstawa, która zapewni nam sprawność przez długie lata. Z racji tego, że w szkole, wychowania fizycznego w klasach młodszych nie ma (nie oszukujmy się, gdy pani nauczycielka nauczania początkowego założy trampki, zabierze dzieci na salę i da im piłkę, to z ruchem ma niewiele wspólnego), należałoby wysłać dziecko na jakieś zajęcia ruchowe i tu mamy przeogromne możliwości, od gry w tenisa, poprzez taniec, grę w piłkę, po sporty walki i jazdę konno, czy żeglarstwo. Nie chodzi tu o to, żeby Twoje dziecko zaraz zostało wyczynowcem, ale żaby po prostu ruszało się pomimo… Problem mogą mieć rodzice, których dzieci, podobnie jak moja córka są chore. Im często nie wolno się przemęczać i nadwyrężać niektórych części ciała. Jednak i na to znajdzie się rozwiązanie. Oczywiście trzeba tylko chcieć 🙂 Dla chorych reumatycznie świetny będzie basen, czy też rekreacyjna jazda na rowerze. W naszym przypadku dobrym rozwiązaniem okazał się balet, gdzie Karmazynka próbowała swoich sił, a przy okazji ćwiczyła prawidłową postawę oraz wdzięk poruszania się. Z wykonywaniem pewnych pozycji miała kłopot, ale to nie przeszkadzało jej w polubieniu tego sportu. W tym roku baletu już nie wybrała, chce jeździć konno 🙂 i uwielbia jazdę na rowerze. Młodsze moje dziecię chce w przyszłości zostać NINJĄ – jeszcze nie wiem, jak tego dokonamy, ale przecież trzeba będzie mu w tym pomóc. To dziecko ma w sobie niespożyte pokłady energii i niestety jest mało zdyscyplinowane, więc  ciężko mu wykonywać polecenia kogokolwiek. Na chwilę obecną chodzi na piłkę nożną, gdzie trenerzy maluchów dają im się wyszaleć. Synek, po mamusi, odziedziczył talent taneczny 😉 i tańczy gdzie się da, więc jesteśmy w trakcie poszukiwań grupy tanecznej, która przyjmie w swe szeregi niewyżytego ruchowo i tanecznie pięciolatka. Cały czas jednak obserwuję swoje dzieciaki i staram się, żeby nie robiły czegoś, czego nie chcą, ale też, jeśli zauważam, że niechęć wynika z lenistwa – nie popuszczam.

Języki obce, to druga rzecz, na którą stawiam i chcę pomóc obojgu nauczyć się dwóch różnych, więc zajęcia w szkole językowej są moim zdaniem obowiązkowe.

Inne zajęcia, dodatkowe, typu kulinarnego, szachy, robotyka, czy zajęcia logopedyczne, albo nauki gry na instrumencie traktuję dodatkowo i w momencie, kiedy mamy czas i ochotę, wybieramy się na nie, płacąc jednorazowo. W naszej szkole i przedszkolu również jest mnóstwo zajęć, na które dzieciaki mogą uczęszczać i fajnie wychodzi to cenowo. Warto z nich korzystać, jeśli macie na przykład problem z kasą.

A Wy Dorośli, Rodzice? A Ty Mamo, Tato, w jaki sposób zamierzasz rozwijać się w tym roku szkolnym. Mam nadzieję, że nie zapominasz o sobie. Tak, tak, ja wiem…., nie mam czasu. Pamiętaj jednak, że można go sobie tak zorganizować, aby w momencie, kiedy dziecko ma swoje zajęcia, Ty korzystasz ze swoich. Wiele miejsc coś takiego oferuje. Świetnym rozwiązaniem jest opcja stworzona przez Studium Rozwoju Osobistego w Olsztynie, gdzie możesz wykupić sobie karnet(http://www.kartarozwojowa.pl/) na kilka zajęć i korzystać z nich całą rodziną. To świetna opcja, zwłaszcza dla tych zabieganych. Użytkownik karnetu może wybrać sobie aż 10 zajęć w ciągu miesiąca. Z jednej strony, to dużo, z drugiej mało, ale w zupełności wystarczająco dla tych z wymówkami dotyczącymi braku czasu. Sprawdź w swojej miejscowości, które zajęcia najbardziej Ci się podobają i wybierz choć jedne. Satysfakcja gwarantowana i uśmiech na twarzy też.

Ja w tym roku na siebie mam daleko idące plany i założenia poszerzania swojej wiedzy i umiejętności. Mam nadzieję, że Ty też i podzielisz się ze mną swoim sukcesem.

Nie musisz być zawodowcem, ważne, żebyś nie został w miejscu 🙂

piłka nożna

Może Cię też zainteresować:

1 komentarz

izka Wrzesień 23, 2016 at 8:38 pm

U mojego Pierworodnego króluje piłka nożna, a jakże! Do tego weekendowo zajęcia z robotyki, na które trafiłam przypadkowo na twojrobot.pl/koszalin, a tak się Mikołajowi spodobały, że nie może się ich doczekać. Wybór szkoły językowej jeszcze przed nami 😉

Reply

Zostaw komentarz