LIFESTYLE

Jak poradzić sobie ze wszystkim w jedną dobę – to tylko 24 godziny!!!

napisane przez: Karolina Sierpień 18, 2016 0 komentarzy

Pomysł napisania o dobie, która trwa tylko 24 godziny, narodził się w mojej głowie wczoraj, po kilku dniach mojej blogowej nieobecności i codziennych obietnic, że to właśnie dziś stworzę nowy wpis. Okazało się, że czasu jest, jak na lekarstwo, a matką, żoną, housemenagerem i pracownikiem jesteś non stop i non stop i non stop. A gdzie czas na przyjemności, na oddech, na spotkania ze znajomymi i na moje czwarte dziecko (dwójka żywych, mąż i blog – tak dla jasności)??? Apeluję do bardzo kreatywnych i pełnych pomysłów Parlamentarzystów, żeby popracowali trochę i stworzyli nowe przepisy – O PRZEDŁUŻENIU DOBY DO DWÓCH DÓB!!! A Matkom do trzech!!! Taki postulat.

Na chwilę obecną, dopóki Sejm nic z tym nie zrobi pozostaje nam radzić sobie z tymi marnymi dwudziestoma czterema godzinami, z których około 8 godzin przypada na sen (a jak ktoś ma chorą tarczycę, to nawet 10 – hihihi) i pozostaje ich już tylko 16 do wykorzystania. Bieda, co???

Teraz rozłóżmy dobę na czynniki pierwsze:

8 godzin – pracownik średnio spędza w pracy

8 godzin – to, według wszystkich dbających o zdrowie i odpowiednie samopoczucie, czas na sen

1 godzina – to czas, który owy pracownik średnio poświęca na dotarcie i powrót z pracy

O MY GOOD!!! To już 17 z 24 dostępnych godzin!!! Zostało tylko 7.

I wyobraźcie sobie teraz Matkę, która odbiera dzieci z przedszkola, szkoły, prowadzi lub wiezie je na dodatkowe zajęcia, w międzyczasie robi zakupy, gotuje obiad na dzień następny, sprząta, wstawia pranie, rozwiesza je, pomaga w lekcjach, przygotowuje jedzenie i robi jeszcze tysiąc innych zaległych rzeczy, a chciałaby jeszcze na siłownię skoczyć lub chociaż Chodakowską włączyć i wypocić się chwilę, ale nie wie czy da radę, bo już pada na pysk, a tu dodatkowo jej druga połówka wraca z pracy czy treningu i zmęczony uwala się na łóżko narzekając, jak wyczerpujący miał dziś dzień, więc dostaje obiad albo kolację pod nosek i jeszcze przydałoby się z nim pogadać i poprzytulać, co by zdrowe relacje małżeńskie zachować. Czy w te 7 godzin nadążymy??? Oczywiście, przecież Matka i Żona, to niezniszczalna jest!

Nie da się wszystkiego zrobić samodzielnie. Ja zawsze byłam „Zosią Samosią” i lubiłam sama dopilnować każdego szczegółu. Jak życie zaczęło uciekać mi przez palce i się zorientowałam, że tak właśnie jest, zaczęłam pewne obowiązki zrzucać na innych, na przykład na dziewięcioletnią już córkę, albo męża (ja teraz piszę dla Was, a on gotuje obiad 🙂 – już kapuśniak zjadłam, zachwaliłam, teraz na gulasz czekam).

Przez to, że moje życie ostatnimi czasy wygląda właśnie w ten sposób, powróciłam do prowadzenia kalendarza. Kiedyś było to moje nieodzowne narzędzie pracy, potem trochę poszło w kąt, bo myślałam, że wszystko spamiętam, do momentu, aż nie zapomniałam o jednym i kolejnym i kolejnym spotkaniu, a osoby, z którymi się umówiłam, zadzwoniły z pretensją. Było mi tak głupio, że teraz postanowiłam do kalendarza powrócić  i planuję następny dzień każdego wieczora. Zapisuję w nim wszystko i tylko wykreślam zrobione rzeczy. Bardzo pomaga. Polecam. Jak coś nie wyjdzie – trudno. Pomijam i lecę dalej.

Kalendarz SUPER MATKI to nieodzowny element każdej trwającej tylko 24 godziny doby 🙂

Może Cię też zainteresować:

Zostaw komentarz