LIFESTYLE

Oby do wiosny

napisane przez: Karolina Październik 15, 2016 2 komentarze

Dzwoni budzik – wstajesz, klikasz drzemkę, myślisz „jeszcze chwilę”, dzwoni jeszcze raz – najpierw jedno oko – ciemno, potem drugie oko – nadal ciemno. Słyszysz, jak krople uderzają o parapet, podnosisz się, dźwigasz ciało, wyglądasz przez okno i  mówisz: „ja pierd….ę -oby do wiosny”. Takie poranki ma ponad 80% Polaków – to cierpienie z powodu pogody, krótkiego dnia i braku słońca. Kurde, ale ten okres trzeba jakoś przeżyć!!! Ja nie chcę dołączać do zdesperowanych przyszłych samobójców, więc muszę sobie poradzić!!! Jak? Już Wam opowiem w jaki sposób…

Na jesienno-zimową deprechę zapada mnóstwo osób, najgorzej mają ci przewlekle chorzy, bo oprócz aury za oknem, im dokuczają jeszcze inne rzeczy – czasem ból, czasem ogromne zmęczenie, a czasem jeszcze coś innego, co jesienna słota potęguje. Gdybym nie potrafiła sobie z tym radzić, dawno by mnie na tym świecie nie było, a ja chodzę, mam się dobrze i jeszcze się cieszę, że mogę zmieniać kasztany albo tworzyć bukiety z liści.

Oto kilka rad, jak przetrwać do wiosny:

UŚMIECHAJ SIĘ – chociażbyś miał to robić do samego siebie, przed lustrem. Mi największą frajdę sprawia, kiedy uśmiecham się do innych, a już naj, naj, największą, kiedy uśmiecham się do tych smutasów, którzy karmią swoje mózgi problemikami i robią z nich ogromne problemy. Nie myślcie sobie, że zawsze byłam takim śmieszkiem. Kiedyś potrafiłam karmić się pesymizmami większość swojego dnia. Dopiero pewne ważne wydarzenia w moim życiu uświadomiły mi, że trzeba zmienić podejście do świata i ludzi. Uśmiech zaraża – widzieliście ten filmik?

W sam raz na jesienne „doły”

IDŹ NA SPACER – choć na pół godziny zaczerpnij świeżego powietrza, rozruszaj skostniałe kości i stawy. Spacer dotlenia wszystkie komórki i organy naszego ciała. Tylko pamiętam o głębokich wdechach i wydechach. Poza tym wyjście z domu zawsze może przynieść nam „coś pozytywnego”, możemy kogoś spotkać, coś znaleźć, albo wpaść na jakiś fajny pomysł. Ja zawsze mam w głowie powiedzenie, że „w domu, to ludzie umierają”

OBOWIĄZKOWO KORZYSTAJ Z KAŻDEGO PROMIENIA SŁONECZNEGO – wiadomo, że dzień krótszy, że tego słońca, jak na lekarstwo, dlatego tym bardziej wykorzystaj każdą chwile, w której pojawi się promień i wystaw ryjek do żółtej kulki. Wystarczy 15 minut na słońcu, żeby humor się poprawił. Wykorzystaj swoją przerwę w robocie na zaczerpnięcie promieni -oby było ich jak najwięcej.

ZJEDZ CZEKOLADKĘ – najlepiej gorzką, a jeszcze lepiej zrób z niej sobie napój i dodaj pomarańczę. To jeden z moich ulubionych polepszaczy nastroju, choć już dawno z niego nie korzystałam, w jesienne i zimowe dłuuugie wieczory polecam.

ODZWIEDŹ ZNAJOMYCH LUB ZAPROŚ ICH DO SIEBIE – chyba nikogo nie musze przekonywać, że dobre towarzystwo zawsze poprawia humor i ze znajomymi zawsze jest superowa zabawa. Uśmiech gwarantowany. Jeśli zaprosisz ich do siebie, będzie miał ręce pełne roboty i zajmiesz się przygotowaniem domu na ich przyjście – nie będzie czasu na negatywy

ODIZOLUJ SIĘ OD LUDZI, KTÓRZY WIECZNIE NARZEKAJĄ – wiem, że nie zawsze jest to możliwe, bo być może w pracy trafiłeś na współpracownika, który non stop zrzędzi i wszystko mu nie pasuje, a jego życie to pasmo samych nieszczęść. Znam na to sposób – radio z dobrą muzyką, albo słuchawki w uszy i Audiobook o pozytywnym myśleniu.

FASZERUJ SIĘ WITAMINKAMI – zimą i jesienią nie mamy tak dużego dostępu do świeżych warzyw i owoców – ale za to na ratunek idą nam mrożonki i cytrusy, z których możemy przygotować fantastyczne dania. Do tego kilka obowiązkowych zimą suplementów i nasz organizm już lepiej reaguje i nie trudno o dobre samopoczucie, a tym samym uśmiech.

DOBRA KSIĄŻKA – jesienią i zimą masz zakaz faszerowania się kryminałami, dreszczowcami, czy innymi thrillerami. Polecam „Kurs szczęścia” Beaty Pawlikowskiej i w ogóle całą jej serię książek. Wyleczy cię z jesiennego pesymizmu na bank.

ZNAJDŹ SOBIE ZAJĘCIE – nie ma nic gorszego niż nuda. Wtedy nasz mózg zaczyna włączać myślenie i widzimy różne czarne scenariusze, zasypiamy, albo załamujemy się z niewiadomo jakiego powodu. Do roboty więc – zajmij się czymś. Dobrym patentem u mnie są gry planszowe angażujące całą rodzinę.

DOBRA MUZYKA LEKARSTWEM NA DEPRECHĘ – przynajmniej u mnie to działa. Muzyka musi być energiczna, do tańca i głośna. Ja wtedy jestem w swoim żywiole i nie ma mowy o smutku. Dobra energia pojawia się natychmiastowo.

 

To są moje sposoby radzenia sobie z jesienno – zimowym życiem. W chorobach przewlekłych często ciężko o optymizm i ja to rozumiem, ale trzeba pracować nad sobą, a jeśli samemu nie dajesz rady, to jest tak instytucja, która nazywa się PSYCHOLOG – i to już nie te czasy, że ktoś się wstydzi do niego chodzić. Psychologię wykorzystujemy na wszędzie każdego dnia, więc dlaczego Ty miałbyś nie skorzystać?

A może masz jakieś inne sposoby radzenia sobie z jesienno-zimowym przesileniem? Chętnie o nich przeczytam 🙂

jesienna-depresjaoby-do-wiosny

Może Cię też zainteresować:

2 komentarze

Agata Październik 18, 2016 at 12:00 am

Swietny blog 🙂 taki w sam raz dla mnie 🙂 Pozdrowienia

Reply
Karolina Październik 18, 2016 at 8:44 pm

Miło mi. Dziękuję 🙂 i zapraszam częściej…

Reply

Zostaw komentarz