LIFESTYLE

Glutenowe szaleństwo

napisane przez: Karolina Październik 25, 2016 0 komentarzy

Nie wiem, czy tylko u mnie tak się dzieje, że codziennie z jakiejś strony słyszę o GLUTENIE. Też tak macie? A może ja po prostu zaczęłam w końcu zwracać uwagę na to pożerane przez nas „ustrojstwo”… Czy to chwilowa moda, która przywędrowała do nas z „Zachodu”, czy może rzeczywiście „zagrożenie naszej ludzkości”? Postanowiłam przyjrzeć się temu zjawisku skrupulatniej.

Okazuje się, że większość ludzkości wie, że gluten szkodzi, część z nich wie, że istniej taka choroba jak celiakia. Mówią, że w chorobach auto gluten jest niedozwolony. I każdy „coś” o tym glutenie powie, ale kiedy zapytamy: „no dobra…, ale co to jest ten gluten?” To pojawia się kłopotliwe milczenie… Jesteś w stanie odpowiedzieć mi na to pytanie. Jeśli tak, to super, jeśli nie, to zapraszam do lektury 🙂

Co to w ogóle jest ten słynny GLUTEN?

Fachowo GLUTEN, to połączenie prolamin (białka obecne w różnych gatunkach zbóż) i glutenin (również białka, podobne do prolamin i również obecne w zbożach, głównie ich bielmie). Oba te białka rozpuszczalne są w alkoholu i to właśnie one są ulubionymi składnikami wszystkich piekarzy, bo nadają pięknie wyglądającemu, leżącemu na sklepowej półce, wypieczonemu chlebkowi i pięknej kajzerce puszystości.

Gdzie znajdziemy GLUTEN?

Ostatnio słyszałam, że lata on wszędzie 😉

Trochę w tym racji, ale raczej w przenośni niż rzeczywistości. Gluten znajduje się we wszystkich zbożach i niestety nie tylko w przeklętej przez wszystkich pszenicy, ale również innych, oprócz tych pseudozbożowych tworów, takich jak gryka czy amarantus. Czy to oznacza, że wszystkie zboża nam szkodzą? W większości przypadków tak nie jest i szkodliwe są tylko: pszenica, jęczmień, żyto i owies. Jednak u wszystkich AUTO-immunologicznych zalecane jest uważne spożywanie także innych zbóż. To dlatego właśnie na diecie nazywanej PROTOKOŁEM AUTOIMMUNOLOGICZNYM (pisałam o nim tutaj) całkowicie odstawiamy zboża, aby móc dokładnie uszczelnić jelito.

Gluten u Karmazynowej

Wiecie, że najbardziej trafiają do mnie przykłady z życia, nie te z naukowych książek, czy zasłyszane tu i tam, tylko te przetestowane przeze mnie, na własnej skórze. Ci którzy śledzą mojego bloga od początku, wiedzą, że oprócz glutenu odstawiłam też szeregi innych rzeczy. Czasem zdarzy mi się uszczypnąć kawałek chleba, z którego akurat mój mąż zjadł żurek, ale to tylko niewielkie incydenty.

Do glutenu już nie chcę wracać w swoim jadłospisie.

Dlaczego?

Odkąd pamiętam miałam bóle brzucha, już jako dziecko, miałam też wzdęcia i problemy z wypróżnianiem. Różni lekarze różnie mówili: że to normalne, że tak może być. Byłam przebadana wzdłuż i niestety też w szerz 😉 i w końcu z braku laku diagnoza brzmiała: „zespół jelita drażliwego”. Dostałam jakieś cudowne syropki, które przyniosły na trochę ulgę, ale do końca nigdy problemów się nie pozbyłam. Po kilku latach znów trafiłam do lekarza, który bardo skrupulatnie zajął się moim wciąż bolącym brzuchem i z wielkim spokojem stwierdził: „pani objawy wyglądają mi na chorobę trzewną – celiakię”. Tydzień czasu czekałam na wyniki badań w tym kierunku i przetrząsnęłam doktora Googla w poszukiwaniu wiedzy na temat celiakii. Okazało się to zupełną stratą czasu, bo wyniki wyszły negatywne. Cóż, dalej żyłam z ciągłymi bólami, do których już nawet zdążyłam przywyknąć. I nadszedł moment przejścia na dietę i odstawienia dużej ilości produktów. Brzuch po pierwszym tygodniu stosowania diety przestał boleć – SUPER, ale nie wiedziałam czym było to spowodowane.  Myślałam, że może słynną dietą MŻ (mniej żreć). Dowiedziałam się dopiero, gdy kilka razy postanowiłam zgrzeszyć i zjeść pierogi, bułeczkę, kawałek pizzy. Ten sam ból powracał, a samopoczucie było słabe.

Gluten okazał się też problemem dla mojej AUTO-reumatyczki, która po jego odstawieniu przestała narzekać na bóle głowy i brzucha. Teraz zamierzam odstawić go Młodemu, bo podejrzewam, że jego atopia również może mieć podłoże glutenowe – przecież PO RODZINIE NIC NIE GINIE.

Czy tylko celiakczycy powinni odstawić GLUTEN?

Ja uważam, że nie tylko. Chorzy na celiakię nie mogą jeść glutenu, a reszta populacji powinna go odstawić. Osobiście myślę, że Ci którzy jedzą go świadomie mają zbyt mało silnej woli do tego, aby z niego zrezygnować. Ludzie nie wyobrażają sobie życia bez chleba i bułki. Sama też byłam tego przykładem. Teraz już jest inaczej.

Jeśli nie masz celikii, wcale nie znaczy, że gluten Ci nie szkodzi. Istnieje jeszcze coś takiego, jak uczulenie na gluten, które w przypadku mojej rodziny występuje na 100 % i nie uważam, że trzeba wydawać szmal  na badania, żeby utwierdzić sie w przekonaniu, że gluten szkodzi. Po prostu go odstaw i sprawdź, co zadzieje się w przeciągu tygodnia w Twoim organizmie.

GLUTEN, jak narkotyk

Byliście w życiu kiedykolwiek od czegoś uzależnieni? Jeśli tak, to wiecie, jak to jest, kiedy ciągnie Cię do zapalenia kolejnego papierosa, albo zjedzenia następnej tabliczki czekolady. Podobnie jest z glutenem. Jeśli go jesz, nie możesz przestać, tylko poważne względy zdrowotne są w stanie zmienić ten nawyk u Ciebie(i to też nie zawsze). produkty glutenowe uzależniają i to bardzo. Nasz organizm będzie się ich domagał, jak w narkotykowym głodzie.

Poznałam niedawno lekarkę – lekarza medycyny – super babkę, która nie je glutenu od kilkunastu lat, bo jest bardzo świadoma, tego, jak on szkodzi. I wiecie, co? W wieku pięćdziesięciukilku lat wygląda, jak milion dolców – dałabym jej 35 lat. A jedna z moich czytelniczek zaszła w ciążę, jak gluten wyleciał z jej diety. Dacie wiarę, jakie cuda?

Spróbujcie choć na tydzień życia bez glutenu. Zobaczycie, co się zadzieje…

A potem dajcie mi znać

 

Może Cię też zainteresować:

Zostaw komentarz